Rooted Design for Routed Living | Alternatywne strategie projektowania

 subscribe
 english

Rooted Design for Routed Living. Alternatywne strategie projektowania to projekt badawczy i warsztatowy. Biorący w nim udział polscy i norwescy projektanci (grupa projektowa) będą szukać możliwych rozwiązań dla idealnego studia – miejsca artystycznej rezydencji. czytaj więcej >>>

Projekt jest inicjatywą Nordic Artists’Centre w Norwegi (nkd) i Programu Pobytów Twórczych w Centrum Sztuki Współczesnej (a-i-r laboratory). Obie instytucje prowadzą programy rezydencyjne osadzone w odmiennych otoczeniach. Nkd położone jest na wsi na zachodnim wybrzeżu Norwegii, natomiast a-i-r laboratory funkcjonuje w europejskiej metropolii.

Współcześni artyści wiele podróżują między wystawami, projektami i zamówieniami. W ciągu ostatniej dekady upowszechnił się także model przemieszczania się twórców z jednej rezydencji na drugą. Życie przenoszących się z miejsca na miejsce artystów charakteryzuje brak zakorzenienia, co można powiedzieć również o często zbyt pragmatycznych pomysłach na wnętrza, w których się zatrzymują. Wspólna płaszczyzna, od której zaczęła się wymiana między naszymi ośrodkami, to podobieństwo między programami rezydencyjnymi przy jednoczesnej odmienności warunków, w jakich odbywają się pobyty twórcze. Oba miejsca mogą być dla siebie nawzajem źródłem inspiracji, wiedzy, doświadczeń w zakresie możliwych i niemożliwych sposobów,na jakie wnętrza mogą w istotny sposób nawiązywać do bezpośredniego, lokalnego otoczenia. Sam projekt zaś został sformułowany tak, by polscy i norwescy projektanci prowadzili swoje działania na obcym gruncie.

Efektem projektu będzie stworzenie i prezentacja prototypów zaprojektowanych specjalnie dla przestrzeni każdego z ośrodków. Mamy nadzieję, że to wyposażenie będzie stanowiło propozycję designu w jasny sposób odnoszącego się do miejscowej historii, estetyki i dziedzictwa. Design stał się współcześnie pojęciem niejasnym,o być może zbyt dużej skali oddziaływania. W tej sytuacji istotne wydaje się podjęcie próby odwrócenia tej tendencji. W naszym rozumieniu większa uwaga poświęcona konceptualizacji pozwala na uniknięcie pułapki wypracowanych schematów, które ma w ogólnym ujęciu wyrażać design. Pomysły, które trwają w czasie, odznaczają się zazwyczaj pewną specyfiką – na przykład aspektem lokalnym lub osobistym. Prowadzą do pracy nad ideą adaptacji czy ostosowywania się do otaczającej nas przestrzeni. Punktem wyjścia projektu Rooted Design for Routed Living jest więc związana z kontekstem celowość wykonania. Projekt zostanie zakończony w ostatnich miesiącach 2010 roku oraz podsumowany wystawami zorganizowanymi w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie oraz nkd w Dale. Materiały badawcze, teksty, zdjęcia oraz dokumentacja pracy grup warsztatowych zostaną zaprezentowane w postaci osobnej publikacji.

Dziękujemy Elísabet Gunnarsdóttir za jej pomoc i wkład w powstanie koncepcji projektu.

Warunki finansowe udziału w projekcie są opisane w Kalendarzu.


Wsparcie udzielone przez Islandię, Liechtenstein oraz Norwegię poprzez dofinansowanie ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego.




Zobacz kalendarz >>>

2009

20-22 marca 2009
Warsztaty i spotkania w CSW

15 czerwca – 15 lipca 2009
Pobyty Badawcze grup projektowych w Polsce i Norwegii

20 listopada – 29 listopada 2009
Warsztaty Projektowe w nkd Dale w Norwegii


2010

styczeń - marzec 2010
Pobyty Produkcyjne grup projektowych w Polsce i Norwegii.

kwiecień - sierpień 2010
Produkcja

październik 2010
Prezentacje w CSW i w nkd.

Wywiad Markusa Degermana z Oscarem Narudem i Tomkiem Rygalikiem, więcej >>>

Wywiad z Oscarem Narudem i Tomkiem Rygalikiem
na temat projektu Rooted Design for Routed Living


rendering
Mountain King, Kuba Szczęsny (foto Jasmina Bosnjak)

M: Markus Degerman
O: Oscar Narud
T: Tomek Rygalik

M: Project Rooted Design for Routed Living dotyczy pytań o to, jak zakorzeniać projektowanie lokalnie i oczywiście będę musiał zacząć od zapytania was o to, na ile interesujące jest to zagadnienie, gdy stanowi punkt wyjścia procesu projektowania?

T: Myślę, że świadomość lokalnie zakorzenionego projektowania jest zarazem i interesująca i zupełnie nieinteresująca. Z jednej strony, w przypadku niektórych rzeczy nie sposób stwierdzić, jakie jest ich pochodzenie bez spojrzenia na metkę, a często ludzie zdają się przywiązywać coraz mniejsze zainteresowanie do pochodzenia przedmiotów. Z drugiej zaś strony zestawianie czegoś z czasem i miejscem pozwala na wytworzenie większej więzi użytkownika z przedmiotem. W tym sensie zakorzenienie – i to uważam za ważne – może być użyte, jako mocne narzędzie do stworzenia takiej właśnie jakości.

O: Dla mnie jest to ekscytująca okazja do tego, by przyjrzeć się esencji pewnej przestrzeni lub ludziom, którzy ją zapełniają. Zakorzenienie może wynikać z wielu uwarunkowań; od czynników geograficznych lub lokalnej tradycji aż do na przykład rozmaitych gałęzi przemysłu występujących na danym obszarze. Jeśli chodzi o efekt końcowy, ten czynnik może być widoczny tylko w jakimś szczególe lub być punktem wyjścia, by potem, w dalszym procesie tworzenia zaniknąć. Z drugiej zaś strony może to być coś ściśle dopasowanego do danego miejsca. To, jak ktoś chce czerpać z tego źródła inspiracji i wiedzy jest dla mnie mniej ważne, za to fakt, że przedmiot powstał z czegoś specyficznego jest dla mnie interesującym punktem wyjścia. To nadaje przedmiotowi tożsamość i historię – cechy, których nie widzę w przypadku większości przedmiotów codziennego użytku, które nas otaczają, a przynajmniej przedmioty te tego nie komunikują.

M: Czy praca, której celem jest zakorzenienie projektowania w kontekście lokalnym nie jest czymś ryzykownym? Jak sprawić, by efekt tej pracy nie był naznaczony stereotypami i sztampowością?

T: Cóż, żyjemy w kulturze, gdzie fenomen samplowania jest głęboko zakorzeniony od dawna, jako metoda wytwarzania nowej kulturowej ekspresji, na przykład w muzyce lub projektowaniu. W przypadku tego projektu, potraktowanie zadania w podobny sposób, to znaczy poprzez poszukiwanie cech najbardziej charakterystycznych i próbę stworzenia kolażu efektownego, ale nie posiadającego głębi, jest oczywiście czymś ryzykownym. Nie mówię, że praca w takim systemie musi się tak skończysz, ale na pewno ryzyko istnieje i sądzę, że ważne jest, by ideę zakorzenienia projektu pociągnąć trochę dalej.

O: Oczywiście niebezpieczeństwo to istnieje, ale sądzę, że należy mądrze interpretować to, jak czerpać z danego kontekstu. Wyzwaniem nie jest to by odtwarzać bądź „wmuszać” tradycję w projekt tak po prostu, ale by starannie selekcjonować elementy lub czerpać inspirację, która może przyczynić się do stworzenia nowego designu. Tomek wymienia sampling w odniesieniu do muzyki i myślę, że jest to trafne porównanie. Według mnie, efekt będzie wyjątkowy tylko wtedy, gdy do tej kombinacji dodamy coś nowego. Kopiowanie i wklejanie starych melodii z dodatkiem beatboxu nie jest tym, co chcemy osiągnąć. "Stare" musi wzbogacać "nowe" lub vice versa.

rendering
Mountain King, Kuba Szczęsny (foto Jasmina Bosnjak)

M: Tomku, wspomniałeś jak ważne jest szerokie rozumienie tego, co zakorzenione projektowanie może implikować, więc zastanawiam się, co takie rozumienie implikuje dla ciebie i jaką masz strategię, by rezultat był czymś więcej niż efektownym kolażem?

T: Sądzę, że przy tworzeniu porządnych i wytrzymałych mebli kluczem jest spojrzenie na swoją pracę z dalekiej perspektywy. Trzeba zarówno patrzeć wstecz, jak i przed siebie. Aby tak się działo, należy rozumieć procesy kulturowe, które ukształtowały otaczające nas przedmioty. Trzeba także rozumieć swoją pozycję projektanta funkcjonującego w systemie. To tak, jak uczestniczyć w sztafecie. W pewnym momencie włączamy się do biegu, a po nas ktoś inny kontynuuje.

M: Zgaduję, że to implikuje pokorę przy osiąganiu całościowych i idealnych rozwiązań. Wydaje się, że ciebie dogłębnie interesują procesy tworzenia. Jak próbowałeś uporządkować proces tworzenia przy okazji tego projektu?

T: Często lubię rozpocząć od pracy rąk, by stworzyć coś fizycznego, by później zająć się analizą i refleksją. To jest ważne, bo trzeba gdzieś zacząć. Ale trzeba też myśleć o swojej pracy i rozwijać ją. Wierzę, że proces staje się bardziej twórczy, gdy praca odbywa się w tej kolejności, a nie na odwrót.

M: Nordic Artists’ Centre (nkd) i program a-i-r laboratory Centrum Sztuki Współczesnej (CSW) to dwa ośrodki rezydencji, które jak wiecie w wielu aspektach są swoimi przeciwieństwami. Ideą projektu jest uznanie tych lokalnych cech charakterystycznych. Jak to się uwidacznia w pracach?

O: Oba te ośrodki są rzeczywiście prawie swoimi przeciwieństwami, gdy chodzi o architekturę przestrzeni, jak te przestrzenie są wykorzystywane i jakie są ich geograficzne uwarunkowania. W pierwszym przypadku mamy do czynienia w zasadzie z nieograniczoną przestrzenią i spokojnym otoczeniem. Zaś drugie miejsce znajduje się w stołecznym mieście i cechują je naturalne ograniczenia wynikające z gęsto zaludnionej przestrzeni, ale też łatwo tam o wielość inspiracji. Jak dotąd widzę, że podejście artystów jest trochę podzielone. Niektórzy zmagają się z uwarunkowaniami przestrzeni w Warszawie, podczas gdy inni rozkoszują się możliwością realizacji większych, bardziej specyficznych projektów w Norwegii. Jednakże sądzę, że wszyscy przyjęli zasadę wytwarzania przedmiotów, które odnoszą się bardziej do czynności niż do konkretnych przestrzeni, dzięki temu powstają prace, które trawersują architekturę tych ośrodków, ale nadal są realizacją rezydencji artystycznych.

T: Zgadzam się z tym, ale sądzę też, że ośrodki te cechuje wiele podobieństw; nie tylko dlatego, że odbywają się tam programy rezydencyjce skupione na sztuce współczesnej. Wydaje się, że projektanci zaczęli wnikać w rozwiązania projektowe uwarunkowane specyficznymi wymaganiami cechującymi oba te ośrodki. Taki był punkt wyjścia. Następnie rozwinęli oni pomysły, które mogą być wdrażane na poziomie bardziej ogólnym. To by przemawiało za tym, że projektanci chcą być raczej zorientowani na kulturę miejsca a nie na samo miejsce w relacji z kulturowym fenomenem programów A-I-R.

M: Projektanci, którzy są zaangażowani w projekt są również rozmaitego pochodzenia i dlatego być może ich podejście do tematu jest zróżnicowane. Norwegia i Polska to kraje, które bardzo się od siebie różnią, jeśli idzie o produkcję mebli. Polska ma wielu producentów mebli, za to w Norwegii możliwości produkcji przemysłowej są bardzo ograniczone. Czy po paru etapach wspólnej pracy są elementy, które według was świadczą o podobieństwach w odniesieniu do rozwiązań dla owych przestrzeni?

O: Myślę, że adaptowalność zadań udała się wszystkim bardzo dobrze. Poza różnicami wynikającymi z narodowości, oczywistym jest, że różnimy się trochę pochodzeniem. Chodzi tu o szkoły, nauczycieli, nasze doświadczenia i inspiracje. Mamy różne podejście do tego, jak osiągnąć efekt końcowy. To, że mamy różne podejście do projektowania w obrębie grupy - od projektowania przemysłowego po architekturę, sztuki piękne i projektowanie produktów – okazało się czymś zarówno pomocnym, jak i inspirującym. Bardzo cenne było to, że mogliśmy wzajemnie czerpać ze swojej wiedzy.

M: Nie zawsze jest łatwo liderowi projektu stworzyć sytuację, w której praca w grupie może być wykorzystana przez poszczególnych uczestników do wzajemnej inspiracji i pomocy. Jak działaliście by stworzyć owocne relacje międzyludzkie wewnątrz grupy?

T: Takie relacje są tak samo ważne jak spotkania spędzone na dyskusjach i twórczej pracy.

Poza czynnościami bezpośrednio związanymi z pracą, wspólnie spędzaliśmy czas mieszkając razem, podróżując, gotując, jeżdżąc na nartach, biegając, imprezując, pływając. Nowe pomysły pojawiają się w nietypowych sytuacjach. Trzeba się na nie otwierać.

O: Myślę, że była to najłatwiejsza część projektu i to zadanie tak naprawdę samo się wykonało. Spędzając czas w obu ośrodkach mieliśmy okazję być ze sobą przez okresy nawet trzech tygodni. Było wiele okazji do tego, by towarzysko spędzać czas i pracować w mniej formalnych okolicznościach. To, że się blisko poznaliśmy pozwoliło nam na owocne dyskusje i nieformalną wymianę myśli i idei dotyczących naszej pracy.

M: Jakie są wasze oczekiwania odnośnie efektu końcowego projektu?

T: Mamy nadzieję, że niektóre rzeczy wejdą do produkcji. Inne będą stale użytkowane w ośrodkach, a jeszcze inne staną się zalążkami nowych prac lub będą służyć jako propozycje nowych rozwiązań. Jednakże mam nadzieję, że praca projektantów zaowocuje czymś więcej niż dosłowną realizacją celów, które zostały przed nimi postawione. Liczę na to, że powstałe prace będą tym,czego nie dałoby się osiągnąć gdyby nie proces, przez który przeszliśmy wspólnie. Chciałbym żeby były to dokonania, które zaskoczą samych autorów, gdyż będą się różnić od rzeczy, nad którymi zwykle pracują.

O: Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć przedmioty, które oddadzą coś specjalnego zarówno wnętrzom, w których będą się znajdować jak i artystom, którzy będą ich używać. Może to się stać za sprawą choćby subtelnych cech i detali, ale mam nadzieję, że nasza praca wzbogacona wspólnymi doświadczenia będzie w dobry sposób komunikować projekt. Jeżeli uda nam się to osiągnąć, myślę, że powstanie z tego całkiem ładna kolekcja. Mam nadzieję, że część prac wzbudzi zainteresowanie zarówno producentów, jak i galerii sztuki.

rendering
Mountain King, Kuba Szczęsny (foto Jasmina Bosnjak)

Oscar Narud urodził się w Oslo, w Norwegii w 1978 roku.

Oscar przeniósł się do Londynu w 1999, aby zgłębiać podstawy sztuki i projektowania w Central St.Martin’s College of Art & Design. Postanowił specjalizować się w projektowaniu produktów i pozostał w Central St.Martin’s uzyskując dyplom w 2003.
Następnie pojechał na rok do Monachium i podjął profesjonalną praktykę u boku projektanta Klausa Hackla. W 2004 wstąpił do Royal College of Art, gdzie uwieńczył studia podyplomowe magisterium w 2006 na wydziale projektowania produktów pod kierunkiem profesora Rona Arada.

Po ukończeniu studiów, Oscar założył wraz z sześciorgiem przyjaciół kolektyw projektancki - studio OKAY. To tutaj, w Stoke Newington, w Londynie, Oscar prowadzi swoje studio projektowe.
Jako freelancer, Oscar pracował między innymi dla El Ultimo Grito, Torda Boontjego i architekta Nigela Coatesa. Projektował także wnętrza, przestrzenie wystawiennicze i stoiska targowe, ostatnio dla British Council we współpracy z London Design Festival 2009. Jego prace wystawiane były w Londynie, Mediolanie, Madrycie, Oslo i Kolonii.


Tomek Rygalik urodził się w Łodzi w 1976 roku.

Studiował architekturę na Politechnice Łódzkiej, a następnie projektowanie przemysłowe w Pratt Institute w Nowym Jorku. Po studiach pracował w kilku firmach projektowych w Nowym Jorku, a w 2003 rozpoczął studia podyplomowe w Royal College of Art (RCA).
Po ukończeniu RCA, Tomek Rygalik założył biura projektowe w Londynie i Łodzi; dołączył do personelu RCA jako pracownik działu badań. Tomek jest również wykładowcą Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, wykłada także za granicą. W ostatnim czasie projektował dla DuPont/Corian, Moroso, Artek, Iker, Noti, ABR, Heal's i Ideal Standard.
Za swoją twórczość Tomek Rygalik otrzymał liczne nagrody, między innymi główną nagrodę w konkursie 2006 International Bombay Sapphire Martini Glass Design Competition oraz nagrody BSI Environmental Design Award 2005 i Rosenthal Design Award 2004. Został też finalistą konkursu British Council's International Young Design Entrepreneur of the Year 2007.
Jego prace wystawiane były w Berlinie, Frankfurcie, Łodzi, Londynie, Mediolanie, Monachium, Nowym Jorku, Tokio, Poznaniu, Warszawie i Walencji.

Warsztaty w Norwegii - dziesięć deszczowych dni >>>

Pod koniec listopada grupa projektantów zebrała się raz jeszcze w Nordisk Kunstnarsenter w Dale aby przez tydzień intensywnie pracować nad swoimi projektami. Podczas ostatniego spotkania w lipcu skoncentrowano się przede wszystkim na zbadaniu tradycji architektonicznych i dizajnerskich Sogn og Fjordane – jednego z 19 okręgów, na które podzielona jest Norwegia. Zbieranie informacji połączono również z analizowaniem możliwości produkcyjnych istniejących w regionie, aczkolwiek podczas tego ostatniego spotkania w NKD większość uczestników była już w trakcie kończenia prac nad swoimi prototypami.

ilustracja

Lipcowy zjazd obfitował w długie, jasne i słoneczne dni. Listopad wygląda w Dale zupełnie inaczej. Na zewnątrz jest ciemno, dni są krótkie i niemal bezustannie pada deszcz. Jednak, jako że ostatni etap projektu Rooted Design for Routed Living koncentrował się na dyskusjach i pracy w studio, warunki te okazały się w rzeczywistości bardzo sprzyjające. Jednym z głównych tematów poruszanych podczas listopadowych dyskusji był oczywiście problem tego jak w praktyce dizajnerskiej nawiązywać do koncepcji „zakorzenienia”.

ilustracja

Pytanie o znaczenie dizajnu zakorzenionego, a następnie wcielanie go w życie za pomocą różnorodnych środków, wiąże się z ryzykiem uzyskania rezultatów, w których lokalność jest zredukowana do środków wyrazu opartych na najbardziej banalnych, stereotypowych obrazach. To właśnie z tego powodu projekt Rooted Design for Routed Living stara się rozważać kwestię zakorzenienia z nieco mniej formalnych punktów widzenia.

ilustracja

Czasami najlepiej jest zacząć od… początku lub przynajmniej od rzeczy najbardziej oczywistych, a jeśli chodzi o cechy charakterystyczne dla NKD trudno jest nie wziąć pod uwagę lokalnej przyrody i warunków pogodowych. Często bardzo surowy klimat oraz otoczenie fiordów, gór i zielonych dolin ostatecznie okazało się nieco obciążającym źródłem inspiracji, ale równocześnie silnie obecnym w świadomości artystów i prawie niemożliwym do zignorowania. Krzesło zaprojektowane przez zespół Stokke Austad, inspirowane tradycyjnymi rustykalnymi krzesłami wykonywanymi z drewnianych bali, a także szałas górski autorstwa Pawła Jasiewicza i Maji Ganszyniec, leżący na styku architektury i sztuki projektowania mebli, to dwa przykłady pomysłów, dla których punktem wyjścia były właśnie charakterystyczne cechy Dale.

ilustracja

Natura i warunki pogodowe stanowią, jak już powiedziano, mniej lub bardziej oczywiste punkty odniesienia związane z danym miejscem. Większość pomysłów powstałych podczas warsztatów wydaje się jednak opierać pojęcie lokalności raczej w sferze konceptów niż samych wytworów. Widać to szczególnie wyraźnie w przypadku propozycji przygotowanych dla a-i-r laboratory w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

ilustracja

Jak sama nazwa wskazuje, siedzibą a-i-r laboratory w CSW w Warszawie jest zamek położony w jednym z parków tej europejskiej stolicy. Różnice pomiędzy dwoma ośrodkami realizującymi projekt Rooted Design są znamienne i prawdę mówiąc pod wieloma względami nie mogłyby być o wiele większe. Oba ośrodki zajmują się jednak organizacją programów rezydencyjnych i zdarza się, że artysta kończący pobyt w jednym z centrów kontynuuje prace w drugim. Z tego powodu oba ośrodki łączą podobne wymagania i oczekiwania związane z potrzebną im infrastrukturą.

ilustracja

Z tej perspektywy kolejną formą odpowiedzi na pytanie o możliwe znaczenie dizajnu zakorzenionego lokalnie było wypracowanie nowych typologii i propozycji rozwiązań uwzględniających owe specyficzne potrzeby. Na przykład Amy Hunting pracuje obecnie nad nowymi projektami elementów instalacji elektrycznej regulowanych dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu magnesów; Tomek Rygalik zaproponował projekt łączący głęboki fotel z kanapą, przygotowany na potrzeby studiów artystycznych; Ola Mirecka zgłębia znaczenie przerw w pracy studyjnej poświęconych na refleksję i w związku z tym tworzy zestaw filiżanek na kawę/herbatę; Oscar Narud natomiast przygotowuje mebel stanowiący połączenie krzesła, biurka i drabiny. Ta lista obejmuje tylko niektóre z projektów, nad którymi dyskutowano i pracowano podczas listopadowych warsztatów.

ilustracja

Jeszcze inne podejście do projektowania zakorzenionego lokalnie, które to podejście można opisać jako swobodne wykorzystanie idei krytycznego regionalizmu, zaprezentował Trond Perry. Dodając hafty przedstawiające tradycyjne motywy kwiatowe do wszystkich, wszechobecnych, składanych „foteli dyrektorskich” w NKD, nadał tym produkowanym na skalę masową i współcześnie całkowicie wykorzenionym meblom silniejszy rys indywidualny i znak przynależności do konkretnego miejsca.

ilustracja

Kolejne spotkanie wszystkich projektantów i osób zaangażowanych w projekt Rooted Design for Routed Living odbędzie się w siedzibie NKD w styczniu.

ilustracja

Pobyt badawczy w Dale, 1-15 lipca 2009 >>>

Siedziba Skandynawskiego Centrum Artystycznego [Nordic Artist Centre] w Dale, Lipiec 2009

Zespół projektantów z Polski i Norwegii spotkał się ponownie. Podczas dwutygodniowego pobytu w Dale w Norwegii kontynuowano prace nad wspólnym projektem „Rooted Design for Routed Living”. Grupa projektowa wraz z kuratorką projektu ze strony a-i-r laboratory Marianną Dobkowską i koordynatorką Ulą Siemion, wylądowała w Bringeland, miejscu o całkowicie odmiennym charakterze od wielkomiejskiej Warszawy.

ilustracja

Nordic Artists’ Center, nazywane w skrócie NKD, położone jest w Dale, liczącym zaledwie trzy tysiące mieszkańców. Miasteczko otaczają pokryte śniegiem szczyty gór, lasy i fiordy. W tej typowej dla zachodniej Norwegii scenerii odbyło się trzecie już spotkanie w ramach projektu. Tym razem jego celem była analiza lokalnych warunków produkcji, tradycji dizajnerskich oraz rozpoczęcie pracy nad propozycjami nowych, bardziej zakorzenionych lokalnie wnętrz dla uczestników programów A-I-R (artists-in-residence), takich jak NKD.

ilustracja

Pierwsze dni poświęcono na lepsze poznanie samego Centrum, a także Dale i jego okolic. NKD jest ośrodkiem A-I-R, na który składa się pięć domów gościnnych dla artystów, studia oraz warsztat bogato wyposażony w sprzęt do pracy w drewnie. Architektura Centrum łączy inspiracje modernistyczne z charakterystycznymi elementami lokalnymi, takimi jak wszechstronne wykorzystanie drewna, rustykalne, kamienne ściany czy ściana wykonana ze splecionych gałęzi jałowca. Haga & Grov – firma architektoniczna, która zaprojektowała Centrum – za swoją pracę została uhonorowana nagrodą Houen, jedną z najbardziej prestiżowych nagród architektonicznych przyznawanych w Norwegii. Wymienione cechy architektury to tylko niektóre z elementów, jakie zaproszeni projektanci musieli wziąć pod uwagę zastanawiając się nad lokalnymi odwołaniami w swojej pracy.

ilustracja

Dobry wgląd w kulturę lokalną zapewnić miało także poznanie lokalnych obyczajów, między innymi górskich wędrówek. Tradycja pieszych wycieczek jest w norweskiej kulturze bardzo długa i bez wątpienia odegrała ważną rolę w formowaniu się narodowej tożsamości Norwegów.

ilustracja

Już wkrótce stało się jasne, że w poszukiwaniach „genius loci” tego miejsca nie można nie uwzględnić odwołań do natury. Choć być może brzmi to banalnie, właśnie relacje z naturą okazały się niezbędne dla znalezienia zakorzenionych lokalnie charakterystyk okolicy wokół NKD.

ilustracja

O norweskich tradycjach projektowania wykorzystującego sztukę rzemieślniczą opowiedziała, zaproszona z tej okazji, Anne Britt Ylvisĺker z Zachodnionorweskiego Muzeum Sztuki Dekoracyjnej [West Norway Museum of Decorative Art] w Permanenten.

ilustracja

Po krótkim czasie spędzonym w Centrum cała grupa, złożona z projektantów, kierowników projektu oraz personelu, opuściła Dale. Odwiedzając lokalnych producentów mebli, galerie i muzea, artyści analizowali sposoby wykorzystania w swojej pracy motywów regionalnych, jak choćby stoczni czy lodowca.

ilustracja

Celem pierwszej podróży było Sykkylven, niewielkie miasteczko o zaskakująco dużym zagęszczeniu przedsiębiorstw produkujących meble. Chodziło o zaprezentowanie dwóch skrajnie różnych podejść do meblarstwa reprezentowanych przez firmy Ekornes i LK Hjelle.

ilustracja

Ekornes należy do największych producentów mebli w Norwegii. Firma może się także pochwalić jednymi z najbardziej nowoczesnych i zaawansowanych technicznie linii produkcyjnych na świecie. Ich największym sukcesem rynkowym jest seria foteli o nazwie „Stressless”, zaprojektowanych z myślą o zapewnieniu klientom maksymalnego komfortu użytkowania.

ilustracja

LK Hjelle to mniejsza firma, specjalizująca się w produkcji ekskluzywnych mebli tapicerowanych, wytwarzanych niemal na sposób rzemieślniczy. Uznanie przyniosła jej seria mebli zaprojektowana przez „Norway Says” – młode, ale już odnoszące sukcesy norweskie studio projektanckie.

Po dniu spędzonym na podglądaniu pracy producentów mebli grupa spędziła noc w Alesund, malowniczym miasteczku z dobrze zachowaną architekturą secesyjną.

Kolejnym przystankiem na trasie była wizyta w stoczni Ulstein oraz galerii Hugo Oppdal, znajdujących się na wyspie Hareidlandet, na południe od Alesund.

Ulstein to przystań specjalizująca się w budowaniu statków wykorzystywanych przez przemysł naftowy. To tutaj opracowano przełomowy projekt dziobu statku nazwany „X-Bow”. Mówiąc bardzo skrótowo dziób typu X-Bow przypomina odwrócony dziób tradycyjny, dzięki czemu statek lepiej zachowuje się w kontakcie z falami o kierunku idealnie przeciwnym kursowi statku.

ilustracja

Hugo Oppdal jest fotografem, który po przeprowadzce do wsi Flř założył tam galerię sztuki nowoczesnej prezentującą dzieła znanych artystów z całego świata.

Po podróży do Sykkylven w studiach i warsztatach rozpoczęto prace nad wykonaniem modeli różnorodnych projektów tworzonych w ramach programu. Jednak przed rozpoczęciem podsumowującej dyskusji na temat stworzenia idealnego studia artystycznego w NKD oraz przebiegu samego projektu, zaplanowano ostatnią już wycieczkę. Celem były tym razem muzeum lodowca oraz skansen Sunnfjord –prezentujący kolekcję tradycyjnych, lokalnych domów wykonanych z drewna.

ilustracja

Muzeum lodowca, zaprojektowane przez znanego na świecie norweskiego architekta Sverre’a Fehna, było dla naszych gości interesujące chyba bardziej ze względu na architekturę budynku niż informacje dotyczące samych lodowców. Uczestnicy wycieczki zdecydowali się więc nieco zboczyć z zaplanowanej trasy, by zobaczyć prawdziwy lodowiec. Wybrano „Jostedalsbreen”, największy lodowiec na kontynencie europejskim.

ilustracja

ilustracja

Kolekcja starych domów w muzeum Sunnfjord pozwoliła lepiej poznać warunki życia na norweskiej wsi w połowie XIX wieku. We wnętrzach domów znaleziono także wiele interesujących wyrobów rzemieślniczych takich jak meble, tkaniny i przedmioty codziennego użytku.

ilustracja

Na zakończenie pobytu w NKD odbyła się wspólna prezentacja pomysłów, jakie pojawiły się w czasie wizyty. Każdy z projektantów zaprezentował indywidualne podejście do problemu wyjściowego, czyli stworzenia lepszych i bardziej zakorzenionych lokalnie wnętrz, uwzględniających specyfikę miejsca oraz celu, jakim mają służyć. Choć poszczególne projekty były bardzo zróżnicowane, udało się wyodrębnić pewne wspólne cechy. Pojawiały się na przykład projekty mebli służących przechowywaniu przedmiotów, a także ustronnych zakątków w postaci wydzielanych z przestrzeni kabin lub boksów.

Tomek Rygalik zaprezentował trzy możliwe projekty do przyszłej produkcji. Jednym z nich był naturalnej wielkości model szezlonga, który można również przekształcić w łóżko dzienne. Tego rodzaju mebli, zdaniem naszych gości, często brakuje w wielu studiach. Inspiracją dla projektu Tomka była chęć zapewnienia możliwości przekształcania mebla przy użyciu minimalnych środków. Dwa pozostałe pomysły opierały się na wykorzystaniu mebli służących przechowywaniu przedmiotów oraz tzw. „strategii długowieczności”, w ramach której przeprojektowując zniszczone przedmioty, próbuje się znaleźć dla nich nowe zastosowania.

ilustracja

Paweł Jasiewicz i Maja Ganszyniec zaprezentowali prototyp nowego mebla nazwanego „szufladowa chatka”. Jest to szafka wyposażona w szuflady. Inspiracją dla jej charakterystycznego kształtu były spadziste dachy stodół budowanych w tym regionie Norwegii. Para ta zaprezentowała także szkic organicznej konstrukcji, która może zostać wkomponowana w już istniejącą przestrzeń, wydzielając tym samym z otoczenia zaciszny fragment, zapewniający prywatność i ułatwiający koncentrację.

ilustracja

Jakub Szczęsny swoją propozycję tworzył z myślą o nowych przestrzeniach dostępnych w ramach programu a-i-r laboratory w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Wzorując się na „Globe Chair” autorstwa Eero Aarniosa, Kuba zaprezentował projekt nazwany przez niego „pomocnym meblem”, który można po prostu wysunąć ze ściany i skorzystać z zacisza, prywatności oraz miejsca na rozmyślania, jakie oferuje. Projekty Kuby opierały się na konstrukcji pozbawionej struktury podtrzymującej, ale za to w złożony sposób wykorzystującej tkaninę.

ilustracja

ilustracja

Punktem wyjścia dla pracy zaprezentowanej przez Olę Mirecką były perforowane panele z płyty pilśniowej, które znajdują się na ścianach warsztatu NKD i służą tłumieniu hałasów. Jej modele eksperymentalne i testy sugerowały stworzenie funkcjonalnego systemu opartego na wykorzystaniu linek w celu podwieszania, instalacji, przechowywania lub eksponowania różnorodnych obiektów.

ilustracja

ilustracja

Trond Nicholas Perry naszkicował projekt serii mebli dających możliwość interaktywnego projektowania. Interakcja powinna pozwalać odwiedzającym artystom na odciśnięcie swojego niepowtarzalnego charakteru w przestrzeniach wykorzystywanych podczas pobytu. Idealne wnętrze powinno więc być choćby w niewielkim stopniu plastyczne.

ilustracja

ilustracja

Oscar Narud pracował nad nowym rodzajem mebli, który można określić, jako połączenie stołka, stołu i krzesła. Zdaniem Oscara niezwykle ważna jest osobliwość i niestandardowość mebla, która sugeruje szeroki wachlarz możliwości jego zastosowania.

Oystein Austad i Jonas Stokke przedstawili wiele różnych pomysłów w postaci bardzo szczegółowych rysunków i modeli. Pokazali na przykład, w jaki sposób można poprawić nasłonecznienie pomieszczeń zbudowanych niedawno w ramach programu a-i-r laboratory w Warszawie. Ponadto zaprezentowali projekty krzesła wykonanego z drewnianych bali, żyrandola, wieszaka na płaszcze, a także układu ruchomych tablic korkowych, które przesuwając po ścianach można wykorzystywać zarówno jako tablice ogłoszeń, jak i przestrzeń magazynową.

ilustracja

ilustracja

Amy Hunting pokazała szkice kufra, stworzone z myślą o zapewnieniu artystom zapraszanym w ramach programów A-I-R, mebla dającego poczucie osobistego przywiązania. Pomysł opierał się na norweskiej tradycji wręczania studentom ostatnich lat studiów bogato zdobionych kufrów, jako symbolu wejścia w dorosłe życie. W kufrach tego typu przechowywano rzeczy osobiste. Amy zaprezentowała także kilka innych szkiców w tym między innymi projekt półki, wieszaka na ubrania, składanego krzesła oraz stolika nocnego z lampą.

ilustracja

Pobyt badawczy w Warszawie, 20-30 czerwca 2009 >>>

Siedziba Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, Zamek Ujazdowski, Czerwiec 2009

Zespół złożony z pięciu polskich i pięciu norweskich projektantów spotkał się po raz pierwszy w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. To wyselekcjonowana grupa, która przygotuje i weźmie udział we wspólnym projekcie Rooted Design for Routed Living Przez następne dwa tygodnie domem dla uczestników przedsięwzięcia stały się pomieszczenia Zamku Ujazdowskiego, zlokalizowane w centrum Warszawy.

ilustracja

Pierwsze zadanie polegało na ogólnym przeanalizowaniu projektu, określeniu szans, jakie stwarza, ale również granic rezultatów możliwych do uzyskania. Mimo, że zarys całości znany był od początku, szczegółowy program działania miał zostać wypracowany wspólnie, przybierając coraz bardziej konkretne kształty wraz z kolejnymi spotkaniami i debatami z udziałem projektantów. I choć początek prac był nieco mozolny, już wkrótce pojawiło się wiele pomysłów i zdecydowanych opinii.

ilustracja

Kształtowanie planu działania nierozerwalnie wiązało się z poznawaniem cech charakterystycznych dla metody typu „życie/praca” – podejścia stosowanego przez artystów-rezydentów. Poza tym, dość oczywistym zadaniem, istotny był także problem „zakorzenienia” pojawiający się w tytule projektu. Kwestia ta miała pozostać niezwykle ważnym elementem każdego z dwóch zaplanowanych zjazdów grupy. Poznanie polskiej historii i dziedzictwa, jak również lepsze zrozumienie stylu życia mieszkańców Warszawy było szczególnie ważne dla gości z Norwegii. Polskich projektantów analogiczne zadanie czekało podczas drugiego spotkania w ramach projektu w norweskim Dale. Rzecz jasna najlepszym sposobem na osiągnięcie tych celów było przebywanie wśród podobnych sobie, pozytywnie nastawionych do życia rówieśników. I właśnie w tym duchu artyści rozpoczęli poznawanie miasta.

ilustracja

Po przybyciu do Warszawy członkowie zespołu zdążyli jeszcze spotkać Martina Kaltwassera, berlińskiego artystę, którego rezydencja w Warszawie właśnie dobiegała końca.

ilustracja

Była to doskonała okazja do bliższego poznania Kaltwassera, który bardzo chętnie opowiadał nie tylko o specyfice życia artysty i doświadczeniach z innych programów rezydencyjnych, ale dzielił się również swymi przemyśleniami dotyczącymi ludzkiej egzystencji w ogóle podczas pikniku zorganizowanego na wybudowanych przez niego przed Zamkiem Ujazdowskim platformach.

ilustracja

Było to pierwsze z dwóch, przygotowanych dla zespołu spotkań z artystami mającymi bogate doświadczenie udziału w programach rezydencyjnych. Spotkanie rozpoczęło się krótkim wprowadzeniem do historii programów rezydencyjnych dla artystów, jednak w dalszej części skoncentrowano się przede wszystkim na programie a-i-r laboratory, realizowanym przez CSW, gdzie zatrzymała się cała grupa. Podstawowych informacji na jego temat udzieliły koordynatorki i kurator projektu: Marianna Dobkowska, Ula Siemion i Agnieszka Sosnowska. W późniejszej fazie projektu grupa miała okazję poznać polskich artystów: Annę Konik i Jana Simona, którzy przedstawili swoją opinię o instytucji pobytów twórczych, dając projektantom wgląd w to, co może się dziać podczas rezydencji.

Po krótkim czasie potrzebnym na aklimatyzację oraz skosztowanie lokalnej kuchni cała grupa wysłuchała, przygotowanego przez Józefa Mrozka i Magdalenę Kochanowską, wykładu na temat historii polskiej sztuki wzornictwa od roku 1890 aż do czasów współczesnych. Podobnie jak w przypadku innych krajów europejskich, także w Polsce poszczególne ruchy artystyczne wyznaczały istotę stylu i reguł kompozycji. Niemniej podczas wykładu Józef Mrozek szczególną uwagę poświęcił tym cechom tej sztuki, które można uznać za specyficznie polskie. Ze względu na obecność artystów norweskich wskazał również szereg elementów sugerujących ścisłe powiązanie pomiędzy polską a norweską sztuką wzornictwa i architekturą wybranych okresów. Wykład stanowił zatem doskonały punkt wyjścia dla dalszej współpracy projektantów obu tych narodowości.

Następnie grupa wybrała się do Otwocka, gdzie odwiedziła Ośrodek Wzornictwa Nowoczesnego Muzeum Narodowego. Była to bardzo udana wycieczka, inspirująca tak dla norweskich, jak i polskich uczestników projektu.

ilustracja

Zbiór prototypowych mebli, szklane i ceramiczne wyroby rzemieślnicze, biżuteria, zabawki, moda oraz tkaniny drukowane.

ilustracja

Choć zbiory te są zamknięte dla publiczności, członkowie zespołu mogli nie tylko zwiedzić Ośrodek wspólnie ze świetnie przygotowanymi przewodnikami, ale zezwolono im także na samotne spacery po budynku w poszukiwaniu wielu ukrytych w nim skarbów.

ilustracja

Jak wspomniano już wcześniej, jednym z celów zjazdu było także poznanie współczesnej Polski oraz zrozumienie rozwoju i zmian, jakim podlega ten kraj. Pomóc w osiągnięciu tego celu miało spotkanie z przedstawicielami polskiego przemysłu meblarskiego. Wyboru dokonano nie tylko ze względu na powiązanie tej dziedziny ze sztuką wzornictwa, ale również czołową pozycję Polski w tej branży na rynku europejskim. Po krótkim przystanku w Łodzi i nowo wybudowanym, imponującym Muzeum Sztuki (zlokalizowanym w odrestaurowanych budynkach fabrycznych), zespół odwiedził fabrykę ProfiM w Turku.

ilustracja

Ten dynamicznie rozwijający się zakład jest w stanie samodzielnie wyprodukować, po bardzo konkurencyjnych cenach, zarówno wszelkie elementy i części składowe mebli, jak i gotowe produkty. Poza produkcją dla firmy IKEA, ProfiM posiada także własną kolekcję nowoczesnych mebli biurowych.

ilustracja

Całkowicie odmienne doświadczenia przyniosła wizyta we wsi Skórcz, gdzie projektanci spotkali Jerzego Kamińskiego, rzeźbiarza specjalizującego się w tematyce ludowej.

ilustracja

Dzięki tej wyprawie uczestnicy programu nie tylko lepiej zrozumieli stereotypowy, „zakorzeniony” polski styl życia,

ilustracja

ale również poznali artystę, którego wykonywane ręcznie w przydomowym garażu rzeźby, cieszą się szerokim uznaniem i niejednokrotnie trafiały już do Rzymu i Watykanu.

ilustracja

Opuszczając Skórcz wszyscy członkowie zespołu nadal znajdowali się pod lekkim wpływem religijnej atmosfery, wódki i bardzo silnej kawy, a na rękach dźwigali prezenty otrzymane od Jerzego Kamińskiego, między innymi drewnianego anioła, który z pewnością odegra jeszcze niemałą rolę przy dalszej realizacji projektu.

ilustracja

Podczas drogi powrotnej następnym przystankiem było Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. W tym kolejnym, nowoczesnym budynku, ilustrującym zamiłowanie Polaków do sztuki, obok kilku innych wystaw można obecnie oglądać realizację lidera polskiej grupy w naszym projekcie - Tomka Rygalika - „Pokój z kuchnią”.

ilustracja

Podczas pobytu w CSW nasi goście mogli niejednokrotnie zobaczyć budynek, w którym znajdzie zastosowanie wiele spośród pomysłów zrealizowanych w ramach projektu.

ilustracja

Wymiana idei, burze mózgów oraz wykorzystanie metody „swobodnych szkiców” (open sketchbook approach), okazały się dobrym punktem wyjścia do stworzenia obiecującego projektu. Następnym krokiem było Dale w Norwegii, gdzie grupa wybrała się by rozwijać nowe pomysły i tym samym posunąć projekt o krok dalej. Pomocne było w tym zapoznanie się z norweskim stylem życia i połączenie tej wiedzy z polskimi wpływami, jakie odcisnęły się na uczestnikach projektu podczas ich pobytu w Warszawie.

ilustracja

Rooted Design na Biednale 2009
30.04 o 16.00 od szklanki lemoniady rozpoczęliśmy prezentację prac, które powstały w czasie czasie międzynarodowych warsztatów przeprowadzonych w Laboratorium CSW Zamek Ujazdowski w marcu 2009. Prace można nadal 0glądać w lokalu Fundacji Bęc Zmiana na ulicy Mokotowskiej 65 w Warszawie. więcej >>

Półeczka/siedzisko na kółkach - „Życie / Jedzenie":
Sławomir Budaj, Magda Czapiewska, Monika Elikowska-Opala, Karol Murlak, Marta Wycech

półka z krzeseł – „Praca / Efekt końcowy”:
Grzegorz Cholewiak, Cecila Dreyfert, Maja Ganszyniec, Paweł Jasiewicz, Ola Mirecka, Jakub Szczęsny

mobilne krzesełka - element „Audytorium”:
Tomasz Budzyń, Markus Degerman, Luis Eslava, Peter Marigold, Oscar Narud, Tomek Rygalik

ilustracja

O Biednale:
Ulica Mokotowska była w dawnej Warszawie ulicą bogatego mieszczaństwa. Nie inaczej jest dzisiaj: to ulica drogich restauracji, butików, sklepów z glamurowym dizajnem i salonów spa. W tej przestrzeni miejsko-ekonomicznej Bęc prezentuje strategię na nasze czasy. Minimalne nakłady. Maksymalne poszukiwania.
Eksperymentalna przestrzeń niewielkiego lokalu, jaki Fundacja Bęc Zmiana wynajęła zaraz po tym, jak wyprowadził się z niego sklep z drewnianymi kotami, objawi się jako księgarnia, miejsce prezentacji osiągnięć dizajnerów młodego pokolenia, łomosklep, czytelnia czasopism, punkt informacji kulturalnej oraz miejsce spotkań i prezentacji interdyscyplinarnych działań twórczych.

21-22 marca 2009
Warsztaty prowadzone przez Oscara Naruda i Tomka Rygalika.

Prezentacja efektów warsztatów odbyła się w niedzielę 22 marca w Sali Laboratorium CSW.
więcej >>

Warsztaty “Rooted design...” są wstępem do całego projektu badawczo - kreacyjnego. Dwa dni pracy grupy 28 projektantów z dwóch krajów należy potraktować po pierwsze jako sposób na poznanie siebie nawzajem w konkretnej sytuacji, tworzenia koncepcji, projektowania, konieczności obrony własnego pomysłu, czy w sytuacji współpracy. Dwa dni pracy to oczywiście zbyt mało czasu na opracowanie kompletnego rozwiązania czy na skończony projekt. Powstałe obiekty to efekt szybkiego notowania myśli, koncepcji, wizje koniecznych warunków do realizacji założonych przez prowadzących celów, czy kontestacja obecnych rozwiązań, próba zasugerowania nowej możliwości, świeżej myśli. Kilkanaście fragmentów przestrzeni życia artysty rezydenta, zamiast do przykładów designu, porównać można właśnie do awangardowych dzieł sztuki, instalacji. Celem warsztatów była próba poprowadzenia pracy projektowej w trochę inny sposób, innymi narzędziami, co ważne z dużą dozą entuzjazmu, dowcipu i ironii, więc projektowej przyjemności.

Warsztaty były początkiem większej dyskusji, która odbędzie się w grupie pracującej dalej podczas całego projektu w Warszawie i Norwegii. Projektanci postawili się w roli artystów odbywających swoje rezydencje. Estetyka powstałych obiektów, stylistyka „zrób to sam”, kolażu, zlepki różnych mniej lub bardziej przetworzonych obiektów sytuuje je jako szybkie szkice 3D, stymulujące do dalszej pracy, poszukiwań i konkretnych rozwiązań. Powstałe obiekty nie rozwiązują konkretnych potrzeb, nie są i nie miały być gotowymi produktami. Cztery grupy projektowe, podzieliły się sferami życia artysty-rezydenta, próbując rozstrzygnąć jakie elementy jego otoczenia, będą adekwatne do konkretnych aktywności, jakie obiekty mogą w tych aktywnościach pomóc.

Sfera pracy i twórczości
(Work & output)

ilustracja

Artysta-rezydent tworzy i tworzyć powinien. Jego otoczenie wpływa w oczywisty sposób na to, co w tym procesie powstaje. Samo pojęcie i niedookreślona osoba artysty-rezydenta, który równie dobrze może zajmować się filmem, czy rzeźbą w drewnie pozostawia otwartą dyskusję o jego potrzebach. Efektem pracy grupy zajmującej się tym zagadnieniem jest swego rodzaju instalacja-manifest. Próba określenia, wyznaczenia bardziej intymnej części pracy. Miejsca gdzie artysta mógłby tworzyć, eksponować, przechowywać efekty swojej pracy. Obiekty-narzędzia dzięki którym może zorganizować swoją pracownię, które mogą pomóc w realizaji konkretnych dzieł. Lampa - mobilne źródło światła, lustro pozwalające na uchwycenie odmiennych, indywidualnych "punktów widzenia", perspektywy, regał (miejsce magazynowe). Całość przestrzeni organizuje swoisty parawan który zmienia się z blatu roboczego, w miejsce ekspozycji czy ławkę.

ilustracja

Sfera kuchenna (gotowanie, jedzenie)
(Eating, cooking, food)

ilustracja

Jedzenie i jego przygotowywanie stało się w ostatnich czasach jedną z najważniejszych i najbardziej celebrowanych aktywności. W życiu artysty Rezydenta jest podobnie. Wszelkie strefy jego aktywności w naturalny sposób muszą się przenikać: poszukiwać inspiracji i tworzyć można w pracowni, ale i w kuchni. Połączenie gotowania, jedzenia z relaksem i zabawą okazuje się jak najbardziej naturalne i słuszne. Blat kuchenny niczym stół do ping ponga pozwala zarówno na przygotowywanie posiłków (przestrzeń duża i funkcjonalna), jak i na "społeczne jego spożywanie”. Gra w jedzenie nabiera głębszego sensu, w przypadku życia na walizkach łączenie funkcji wydaje się działaniem jak najbardziej słusznym, a przynajmniej ważnym elementem dalszych rozważań, a powstały obiekt jest dobrym początkiem dyskusji.

ilustracja

Sfera zabaw i utrzymywania stosunków towarzyskich
(Play & socialize)

ilustracja

Zestaw trzech obiektów, które w trafny sposób próbują określić potrzeby mieszczące się w sferze zabawy, relaksu i utrzymywania kontaktów towarzyskich. Z jednej strony mamy wariację na temat huśtawki - często spotykanej na dziecięcych placach zabaw.

ilustracja

Każdy chyba lubi wrócić czasem do okresu dzieciństwa, oderwać się od rzeczywistości. Jeżeli można to zrobić w parze czy grupie tym lepiej. Sposoby społecznego spędzania wolnego czasu z różnych względów koncentrują się wokół konsumpcji.

Rozwiązaniem zaproponowanym przez projektantów jest połączenie blatu, przestrzeni magazynowej z siedziskami i osłaniającym całość zadaszeniem. Powstały, mobilny moduł - czyli stół z siedziskami - już podczas warsztatów cieszył się dużym zainteresowaniem. Więc chyba się sprawdzał.

ilustracja

Trzecim elementem zestawu był “disco barek” - fragment babcinego kredensu zaopatrzony w system oświetlenia choinkowego, dyskotekową kulę i system nagłośnieniowy, dzięki któremu użytkownicy mogliby wspólnie tworzyć „playlistę” imprezy, poprzez podłączenie swoich przenośnych odtwarzaczy do miksera i głośników. Barek - centrum rezydencyjnych imprez i integracji.

ilustracja

Sfera snu i relaksu
(Sleeping & relaxation)

ilustracja

Pośród pozostałych, powstałych podczas warsztatów obiektów praca grupy relaksacyjno-sennej pozostała do końca na poziomie koncepcyjno teoretycznym. Projektanci zainteresowali się zależnością pomiędzy pozycją ciała człowieka a jego aktywnością. Niewątpliwie pozycja pozioma to relaks i odpoczynek, pionowa to pozycja aktywna, pozycja „pomiędzy” sugerowałaby „pół-aktywną” kontemplację. Dodatkiem, ale i zapewne rozwinięciem tematu jest konstrukcja łącząca w sobie funkcje lampy, pulpitu. Osoba korzystające z tego rozwiązania, mimo zajmowanej pozycji pionowej może zrelaksować się opierając głowę na poduszce.

ilustracja

Sfera inspiracji (Input & inspiration)

ilustracja

“Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Tak dosłownie można opisać projekt grupy, której celem było zastanowienie się nad sferą inspiracji artystów - rezydentów. Projektanci zaproponowali platformę, formę ogólnie znaną pod inną nazwą - antresola.
Sam pobyt artysty w innym kraju, mieście, otoczeniu, wśród nowych ludzi jest swoistą realizacją celów, które projektanci zawarli w powstałym obiekcie. A ten sam ma stworzyć możliwość “zadarcia głowy”, poszerzenia horyzontu, zmiany perspektywy patrzenia.

ilustracja

Odpowiedź Martina Kaltwassera

ilustracja

Warsztaty w pogoni za odrobiną wolnego miejsca, z kolejną rolką taśmy klejącej były niewątpliwie po pierwsze ciekawą formą integracji, po drugie, odrobinę szalonym wprowadzeniem w temat, który podejmowany ma być podczas całego projektu. Grupy projektowe starały się na różne sposoby rozwiązać problemy związane z kilkoma podstawowymi sferami życia artysty-rezydenta. Wynikiem ich pracy są szalone obiekty - szkice. Pośród nich wszystkich zauważyć należy szczególnie jeden. Powstał nie w wyniku pracy jednej z grup, ale jako efekt przemyśleń, obserwacji i własnych doświadczeń Martina Kaltwassera, jednego z inauguracyjnych wykładowców, a przy okazji - rezydenta a-i-r laboratory. Zastanawiając się nad jego funkcjonalnością, formą, wytrzymałością można chyba zaryzykować twierdzenie, że może z powodzeniem organizować przestrzeń wszystkich aktywności. Stół Martina Kaltwassera w kontekście pozostałych zaproponowanych przez projektantów obiektów, jest chyba najlepszym potwierdzeniem zasady że “mniej znaczy więcej”. Sam proces powstawania stołu, więc uporządkowanie wszystkich potrzebnych elementów (a przy okazji całego warsztatu), włącznie z recyclingiem starych gwoździ jest chyba rzeczywistą alternatywą.

ilustracja

20 marca 2009 – spotkania i prezentacje
Sala Laboratorium w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Od majsterkowania, przez wykorzystanie rozkładu jako strategii projektowania, od długowieczności przez codzienność aż po ostatni krzyk mody. Otwarte dla publiczności spotkania, podczas których swoje wizje alternatywnego designu przedstawili designerzy związani z londyńskim RCA oraz niemiecki artysta i architekt Martin Kaltwasser, zainaugurowały projekt Rooted Design for Routed Living.
więcej >>

Program spotkań:
20 marca 2009

14.00 Oscar Narud & Tomek Rygalik: Użyteczne, lecz nie do powtórnego użycia
14.25 Martin Kaltwasser: Ani Ikea ani Vitra tylko Zrób To Sam. Miasto jako źródło zasobów dla sztuki brikolażu Köbberling i Kaltwassera
15.30 Luis Eslava: Przedmioty codziennego użytku, ich forma i język
16.40 Peter Marigold / OKAY studio: Rozkład i design
17.45 Roberto Feo / El Ultimo Grito: Pozostaw/ione architektury: „Kurczak w każdym garnku i samochód w każdym garażu”
18.50 Oscar Narud & Tomek Rygalik: Podsumowanie

Więcej informacji o spotkaniach w gazetce warsztatowej >> GAZETKA.PDF

„Czas kryzysu, przez niektórych ekonomistów nazywany bywa naturalną korektą gospodarki, weryfikacją rynków, więc chyba okresem, który zakończyć ma się czymś bardziej normalnym. Czy zatem nie trzeba w tym czasie również na design spojrzeć analitycznie i zacząć weryfikację?" Tomek Budzyń w Obiegu, Wymyśliliśmy już wszystko!